Ech … niektórzy po świętach przechodzą na dietę, aby zmieścić się w sylwestrową sukienkę (ja), a niektórzy jedzą golonki, bo od zawsze są szczupli i od czasów licealnych nie przybył im nawet kilogram (mój mąż). I gdzie tu sprawiedliwość?
Dzisiaj mój Łukasz przygotował na obiad pieczone golonki – obłędnie pachnące, ze złotą, chrupiącą skórką, rozpływające się w ustach … Ja ograniczyłam się do patrzenia, jak domownicy jedzą, ale po minach widziałam, że wszystkim bardzo smakowało 🙂