Cześć kochani!!! Dzisiaj chciałabym częściowo nawiązać do mojego wczorajszego wpisu. Pokazywałam Wam moją pierwszą, piękną cukinię, wyhodowaną od małego ziarenka własnoręcznie przeze mnie w ogródku. Tymi rękoma – chciałoby się rzec 😉
Przy okazji okazało się, że cukinia jest mega zdrowa i warto jej jeść jak najwięcej. Więc ja nie zamierzam się ograniczać, zwłaszcza, że cukinię bardzo lubię. Tą wczorajszą wykorzystałam do przepisu już wielokrotnie sprawdzonego. Zrobiłam zupę o kremowej, aksamitnej konsystencji.
Z pewnością zauważyliście, że staram się wykorzystywać w przepisach to co zostaje mi po przygotowaniu innych potraw. Najbardziej ze wszystkiego nie lubię marnotrawić i wyrzucać jedzenia. Dlatego staram się znaleźć dla wszystkiego jakieś zastosowanie. Z zupą cukiniową również tak było.
Otóż zostało mi pół garnka smaku z ugotowanych golonek i warzyw. Normalnie taki bulion byłby zbyt tłusty, jednak golonki, które robiłam wczoraj były na prawdę chudziutkie. W ten sposób powstał przepyszny bulion z dużą ilością marchwi – dlatego właśnie moja zupa, którą widzicie na zdjęciu jest taka pomarańczowa. Można powiedzieć, że jest to zupa marchwiowo-cukiniowa, bo marchew gra tu dużą rolę.